Bardzo lubię wyjazdy do Szczawnicy. Za każdym razem odkrywam w niej nowe miejsca nadające się idealnie na plener. Tak też było tym razem, gdy realizowałem sesję ślubną mojej koleżance ze studiów. Zabraliśmy ze sobą parasol, bez którego ostatecznie się obeszło, chociaż kilka razy chowaliśmy się pod zadaszeniem w obawie o piękną fryzurę Anny. Bardzo lubię gdy Para zdaje się na mnie i daje mi wolną rękę w realizacji różnych pomysłów. Poniżej znajdują się wybrane zdjęcia z tego dnia.